wtorek, 26 kwietnia 2011

I can live another day, you see ...


Ostatni dzień w szkole był taki jak zwykle .. Różnił się jedynie tym, iż panował większy ruch nauczycieli, dekoratorek przygotowujących salę na zakończenie tego okresu szkolnego i uczni, którzy przygotowywali różne apele i przedstawienia .
Weszłam ostatnia do sali. Jak zwykle ujrzałam  ironicznie roześmiane  twarze chłopaków i niektórych zadziornych dziewczyn . Przyzwyczajona do tego,  nie zareagowałam w żaden sposób na ich zaczepki . Mianowicie ;
                To wszystko zaczęło się 3 lata temu. Pierwsza klasa liceum, nowe doświadczenia, nowe znajomości, otoczenie … i kolejne zauroczenie, przez które tak właściwie zaczął się problem . Josh Cauntberry – klasowy przystojniak. Na policzkach każdej laski pojawiał się rumieniec, kiedy wymawiało się jego imię lub nazwisko . Ja także należałam do tego grona . Kilka tygodni po rozpoczęciu szkolnego roku miałam okazję wymieniać  informacje przez sms’y z tym oto blondynem . Czułe słówka, zabawne treści, humorystyczne mms-y…, jednak pisane na ciemno. Podawałam się za niejaką Sandy z Oxford’u . Wiedziałam, gdy dowie się, że to ja.. wyzwie mnie od najgorszych. Mimo to ciągnęłam „romans” dalej.. Pewnego dnia wszystko odwróciło się o 180 stopni . Dziewczyna, która załatwiła mi numer Josh’a osobiście wypaplała  mu, że to ja jestem tą „pseudo Sandy” ! Od tamtego momentu wszyscy jego kumple nabijają się ze mnie i poniżają przed innym. Tak wiem, że to także moja wina . Nie powinnam go okłamywać i od razu powiedzieć, że to ja Kate .Byłam za bardzo w nim zauroczona, potrafiłam godzinami przesiedzieć nad jego zdjęciami, wyświetlanymi  na monitorze mojego komputera, albo słuchać jego  męskiego głosu na przerwach. Po tym zajściu zmieniło się wszystko! Wykasowałam wszystkie sms-y, zdjęcia, wymazałam go z mojej głowy, pozostawiłam jedynie niegojącą się ranę, która z każdym dniem boli coraz bardziej. I jest tak do dziś ….
Usiadłam obok najlepszej przyjaciółki Stelli i wlepiłam wzrok w ogłoszenia o pracę, które rudowłosa podrzuciła mi sekundę temu .
Rzuciłam wzrokiem jedynie na tytuł folderów, poczym  włożyłam je do  torby .
                                                                    ***
Z wielkim uśmiechem na twarzy opuściłam to miejsce, budzące grozę !  Już nigdy nie zobaczę roześmianej  i krzywej  twarzy Countberriego i jego szanownych kolegów!
Lekki wiatr łagodził gorące powietrze, rozwiewając przy tym mój każdy włos .
- To jak.. teraz czas na pracę? – Rzuciła Stella, chwytając mnie za ramię .
Lekko zaśmiałam się i razem  ruszyłyśmy do naszego wspólnego mieszkanka, które wynajął nam ojciec Stelli.
Otworzyłyśmy kolejną puszkę Red Bull’a  i zanurzyłyśmy wzrok w ofertach.
- Ej.. może nando’s na Stevenage ?  Praca na 3 zmiany, dobre zarobki ? Dosłownie 2 km od nas. Co myślisz ? – Wychwyciłam z tekstu najważniejsze informacje .
Przez chwilę doczytywała oferty innych restauracji i barów, poczym stwierdziła, że Nando’s  jest  najlepszą miejscówką na pracę !
Wykręciłyśmy numer i umówiłyśmy się na rozmowę wstępną.  Zadowolone upiłyśmy łyk gazowanej cieczy i przybiłyśmy żółwika .
Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że w końcu pozbyłam się ich natrętnych min, przez które wymiękłam w środku ! Byłam twardą, pewną siebie kobietą, miałam wyjebane na wszystkich, którzy denerwowali mnie samym byciem ! Mimo to.. nie mogłam znieść myśli, że ktoś stoi przeciwko mnie, obraża moją osobę i kpi z niej… byłam przecież zwykłym człowiekiem..
Wymieniałam słowa sama ze swoim umysłem i spoglądałam na chmurniejące niebo . Pewnie znowu będzie padać ..  Już po chwili drobne kropelki deszczu spadały na moje ciemne włosy . Z parku jak najszybciej udałam się do domu. Moim celem było dojście do mieszkania w normalnym stanie.. jednak wróciłam cała otulona przez mokre drobinki zimnej wody, spadającej z nieba .
- Gdzie ty łazisz ?- spytała przyjaciółka, podlewając kwiaty.
- Musiałam jakoś odreagować te myśli.. nadal nie mogę pogodzić się z tym, mimo iż powinnam o tym zapomnieć, w końcu już 3 lata .
-Kochana.. ja wiem, że jest trudno, ale popatrz na to z innej perspektywy! Już go nie zobaczysz! Sam gadał, że wyjeżdża do Manchesteru, do swojej rodziny .
- Ale mnie nie interesuje, to że gdzieś wyjeżdża, tylko ja mam problem z tym, że dalej siedzi mi w głowie i czuję, jakby to się stało kilka dni temu! A to okropnie boli.., wiesz ile ja się wstydu najadłam przez to? – odpowiedziałam, opadając na kuchenny taboret.
Przytuliła mnie jak najmocniej i powiedziała, że wszystko będzie dobrze.
Zamknęłam oczy i byłam u kresu rozbeczenia się jak małe dziecko. Dzieliły mnie sekundy  od wycia, jednak zacisnęłam pięści i powstrzymałam się !
Przecież ja jestem silną, mocną, szaloną Kate! I nawet taki „mazgaj” jak Josh nie stanie mi na drodze !
I czego ja o tym nie pomyślałam wcześniej ?